czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 8

     Kolacja upłynęła bez żadnej większej wpadki. Między kęsami ojciec opowiedział nam coś, co uważał za zabawną anegdotkę. Była to historyjka o jakimś facecie z działu księgowości, który zgubił w pociągu bilet zakupiony przez firmę i został za to ukarany, albo coś w tym rodzaju. Nie mogłam tego powtórzyć, bo nie słuchałam zbyt uważnie. Mama robiła Emily wymówki za dwójkę z klasówki z matematyki i oznajmiła jej, że ma szlaban, póki nie poprawi tej oceny. Potem poinformowała nas, że ma nowego ucznia-była nauczycielką gry na fortepianie - i ten uczeń będzie przychodził na lekcję w czwartki  o szóstej. Ojciec spytał o pana Stevensa, mojego szefa, z którym pogrywa w golfa. Powiedziałam , że dziś z nim nie rozmawiałam, bo cały dzień spędziłam w kserokopiarni z wielkim stosem dokumentów do skserowania. Poskarżyłam sie, że do tej pory widzę błysk maszyny, kiedy tylko przymknę oczy. Być może ta praca naraża mnie na zbyt wysoką dawkę promieniowania. Ojciec nie bez zniecierpliwienia odpowiedział, że przecież wszyscy musimy od czegoś zaczynać.
     Ale myślami wciąż powracałam do Justin'a. Zastanawiałam się, gdzie Justin je kolację- i z kim. Był zbyt pewny siebie jak na kogoś, kto mieszka z rodzicami. Z kim wiec mieszkał? Sam? A może dzieli mieszkanie z kolegami? wyobraziłam go sobie w małej klitce zastawionej gitarami, pełnej płyt CD. trochę żałowałam, że pożegnałam się z nim tak pośpiesznie. Może od razu zaprosiłby mnie na kawę? Poszlibyśmy do tej podrzędnej kawiarenki na rogu Murray Street i gadalibśmy aż do jej zamknięcia. A potem... 
 - Naomi, pytam, czy jesz jakiś owoc. Naomi, obudź się!-mama popatrzyła na mnie z udręką w oku. potrząsnęłam głową 
-Nie martw się o nią, mamo, nic jej nie jest-powiedziała Emily z tajemniczym uśmiechem. -Po prostu nad czymś intensywnie rozmyśla. Prawda Nay ?
-Zamknij się, Em- mruknęłam pod nosem. byłam w rozpaczy. Doszłam do wniosku, że Justin od razu o mnie zapomniał. uznał mnie za fajtłapę, która zostawiła telefon w autobusie. Potraktował mnie jak potencjalną publiczność na swoim koncercie. Poza tym na pewno miał dziewczynę. Albo nawet kilka dziewczyn, a wszystkie piękne.Byłam zła na siebie o ty, że zaczełam sobie za dużo wyobrażać i wyciągać przedwczesne wnioski. Ale jak do tego doszło, że moje życie stało się tak puste i beznadziejne? Jak to możliwe, że przelotne spotkanie z atrakcyjnym facetem popchnęło mnie do fantazjowania na temat wspólnej przyszłości?
   Przeprosiłam i odeszłam od stołu. Wróciłam na górę, do swojego pokoju pozostawiając Emily jako pomoc w zmywaniu naczyń. do snu zostały mi jeszcze dobre trzy godziny, które wypadałoby wypełnić jakąś treścią.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak wiem krótki ale nie mam weny 
Jeśli nie będziecie komentować to nie mam po co pisać tego bloga.
Dojdę do 10 rozdziału i wy dalej nie będziecie komentować to zawieszam bloga 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ