czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 6

-Naomi ? To ty ?-mama wchodziła po schodach, umiarkowanie wysokie obcasy jej pantofli stukały o drewniane stopnie. 


-Przebieram się !-zawołałam, mając nadzieję, że do mnie nie wejdzie. Słyszałam, że stanęła przy drzwiach i miałam wrażenie, że trzyma rękę na klamce.-No dobrze-Powiedziała z odcieniem zawodu  w głosie
-Chciałam ci tylko powiedzieć, że dzwonił ojciec. Zaraz będzie w domu. Więc bądź gotowa do zejścia na kolację.
-Tak, oczywiście-powiedziałam. Nawet nie starałam się udawać entuzjazmu. Od paru lat wspólne posiłki były dla mnie ciężką próbą-i to nie dlatego, żeby mi nie opowiadała kuchnia mamy. Rodzice nie uznawali jedzenia przy włączonym telewizorze. Musieliśmy siedzieć przy rodzinnym stole, prowadzić uprzejmie rozmowy o tym, jak minął dzień w szkole albo w pracy i komentować inteligentnie prasowe relacje z dnia. Matka i ojciec uważali to chyba za pożyteczne ćwiczenie, cementujące jedność rodziny i rozwijające, zwłaszcza dla mojej siostry Emily, Która miała szesnaście lat. Owszem, zgadzałam się brać w tym udział. Ale nigdy, przenigdy nie zdarzyło nam się rozmawiać przy stole o czymś, co byłoby dla kogokolwiek z nas naprawdę ważne. I tego wieczoru także nie miałam zamiaru poinformować rodziców, że w autobusie numer 69 poznałam chłopaka imieniem Justin.Choć przecież musiałam się z kimś podzielić tą wiadomością. Zaczynałam już zapominać, jak Justin wyglądał i co mówił. Gdybym mogła komuś o nim opowiedzieć, znów stałby się trochę bardziej rzeczywisty. Wyciągnęłam z torby jego ulotkę i otrzepałam ją z paprochów. Była na niej tylko nic mi nie mówiąca lista zespołów muzycznych. Przeczytałam ją ze trzy razy z rzędu, ale to niewiele pomogło.
-Co tu masz ?Aż podskoczyłam. To Emily znienacka weszła do mojego pokoju.Nigdy nie miała zazwyczaj pukać. Zazwyczaj mnie to złościło,ale tym razem byłam zadowolona,że nadarzyła się okazja do rozmowy
.-Ulotkę.Reklamuje koncert w klubie.
-Kto będzie grał ?podałam jej kartkę.
 Przyglądała się przez chwilę marszcząc czoło.
-Nigdy o nich nie słyszałam.Skąd to masz ?
-Od jednego faceta.On gra w którymś z tych zespołów. Poznałam go w autobusie.To ją zainteresowało znacznie bardziej. Usiadła na moim łóżku, krzyżując nogi.
-Jak wyglądał ?
-Był przystojny-poczułam, że się czerwienię.-Rozmawiałam z nim tylko chwilę. I miły.-powiedziałam, uśmiechając się mimo woli.-Miał w sobie coś takiego....Ale nie wiem, czyby ci się spodobał. Ubiera się niestarannie... Wiesz,jak ci amatorzy niezależnego rocka. Przyglądał mi się i czułam się skrepowana . Jakoś zapodział mi się telefon...Chociaż właściwie wiedziałam gdzie go mam... On znalazł ten telefon i mi go oddał
.-Wiesz co Naomi? Rzadko cie widzę tak przejętą.Ktoś mógłby pomyśleć, że po raz pierwszy w życiu zobaczyłaś faceta.To jak ? Wybierasz się do tego klubu ? Wzruszyłam ramionami starając się odzyskać pewność siebie.Dlaczego zawszę muszę tyle gadać,kiedy jestem poruszona ?
-Może pójdę.
-Koniecznie.Ostatnio w ogóle przestałaś wychodzić.
 to prawda.Odkąd moja najlepsza przyjaciółka, Debbie,wyjechała na uniwersytet do Manchesteru, a Natasha, Holly i inne koleżanki zrobiły sobie rok przerwy na podróże,moje życie towarzyskie niemal całkowicie zamarło.Nawet rodzice byli trochę zaniepokojeni.Proponowali mi bilety do teatru albo zachęcali mnie, żebym poszła z nimi do znajomych na brydża -którą to propozycję odrzucałam zdecydowanie i nie grzesząc zbytnią uprzejmością. Rok przerwy po maturze wydawał się dobrym pomysłem, jeśli wziąć pod uwagę pieniądze,które mogłam zrobić przez ten czas i obycie, jakiego mogłam nabrać bez wątpienia.
 Ale nie przewidywałam, że będę tak samotna, nie przewidywałam tego okropnego uczucia, że życie ucieka mi koło nosa. Jak to się stało, że rodzice zdołali mnie namówić, bym zamiast biletu lotniczego na podróż dookoła świata, sprawiłam sobie bilet miesięczny komunikacji miejskiej i posadę w biurze? Mimo to nie chciałam, żeby moja świetna ustawiona towarzysko młodsza siostrzyczka, której kalendarz pękał w szwach od wszelkich imprez domowych i klubowych, przypominała mi o nudzie, w jakiej przeszło mi żyć.
-Dobra,pójdę.Idziesz ze mną ? 

---------------------------------------------------------------------------------
Hejka kochani wiem że dano nie było rozdziału za co przepraszam bardzo was przepraszam 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz