piątek, 21 marca 2014

Rozdział 1

Tego dnia, Kiedy poznałam Justina, miałam dziurę w rajstopach. Zrobiłam się rano, gdy ubierając się, zaczepiłam o nie paznokciem. Do szóstej po południu, kiedy wracałam z pracy, oczko zdążyło już polecieć do samego dołu. 
Było je widać poniżej rąbka spódnicy i zatrzymało się nad samą cholewką lewego buta (miałam na sobie zamszowe kozaczki).
 Nie pomagało ani naciąganie spódnicy, ani krzyżowanie nóg, ani zasłanianie się torbą. Tego oczka nie można było ukryć w żaden sposób.
Wspominam o tym dlatego, że była to jedna z niewielu rzeczy, które utkwiły mi w pamięci, jeśli chodzi o tamten dzień.
 Nie mam pojęcia, co jadłam wtedy na śniadanie i jaka była pogoda. Zapomniałam, o czym krzyczały czołówki gazet i jakie listy wyjęłam za skrzynki, Nie mówiąc o zdarzeniach, które tego dnia miały miejsce w biurze.
 Pamiętam tylko, że zanim pojawił się Justin, przez cały dzień przeżuwałam uwagę mojej mamy, Na temat tego oczka w rajstopach nazwała mnie flądrą.
 Jak mogłam Ze zdenerwowania obgryzłam paznokcie i jednocześnie przeklinałam ten okropny zwyczaj, bo właśnie miałam na nich nowy lakier, na który wydałam fortunę.
Czy to nie dziwne, że najważniejsze dni naszego życia zaczynają się zawsze tak banalnie? Idziesz ulicą, rozmyślając o swoich sprawach, albo robisz coś tak beznadziejnie zwyczajnego jak zakupy w sklepie na rogu. Albo jak to było w moim przypadku, czekasz na autobus numer 69, żeby wrócić z pracy do domu, i nagle 
-bach ! -wydarza się coś, co odmieni twoje życie, nie zdążysz zająć się swoim makijażem ani nawet zmienią rajstop.
Chwila, która odmieniła moje życie, musiała nadejść mniej więcej dziesięć po szóstej po południu albo chwilę później. W każdym razie wtedy po raz ostatni spojrzałam na zegarek. Justin- a właściwie nieznajomy facet.
 Który przedstawił mi się dopiero później-wysiadł  na przestanku w połowie trasy, przy głównej ulicy. Siedziałam w tylnej części autobusu, bo tam jest najwięcej miejsca, jeśli ma się ochotę wyprostować nogi. 
Dlatego nie zauważyłam go od razu. 
Dopiero kiedy przepychał się między ludźmi uczepionymi uchwytów i próbował ominąć spacerowy wózek, który transportował przejście. Brnął przed siebie, kierując się w stronę wolnego miejsca, które miałam przed nosem 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć mam na imię Dagmara i postanowiłam prowadzić bloga o Justinie
Mam nadzieję że się wam spodoba :D BUZIAKI

1 komentarz: